|
|
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
HomeMENU
Zobacz:Linki
|
PRZEWODNIK PO EUROPIE- KRESY |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Informacje ogólne dot wycieczki na Kresy Na wycieczkę na Kresy nie trzeba było mnie wcale namawiać. Po pierwsze, że od dawna planowałam wyjazd na Ukrainę, a po drugie propozycję dostałam od osób, z którymi byłam już wcześniej na wycieczce w Pradze i na Litwie. Organizatorem było nasze Starostwo w Leżajsku. Oni mają zawsze ciekawe i dobrze zorganizowane trasy, więc bez obawy postanowiłam pojechać na 4 dni śladami naszych przodków. O 3:40 wyjazd z Leżajska, po 1,5 godz. dotarliśmy do Medyki, gdzie przez godzinę czekaliśmy na sprawdzanie paszportów. Potem już poszło szybko. Wpisaliśmy w deklarację cel turystyczny: Krzemieniec, mimo, że trasa wiodła przez Olesko, Poczajów, Krzemieniec, Zbaraż, Buczacz, Jazłowiec, Skałę Podolską, Podhorce, Kamieniec Podolski i Chocim. Ukraina przywitała nas kroplami deszczu, ale zaledwie pokropiło i już o wschodzie Słońca pojaśniało i zrobiło się pogodnie. Po przekroczeniu granicy mocna, słodka, rozpuszczalna kawa, z ‘odrobiną’ koniaku zakupionego na granicy. Pychota! Taką poranną kawę z wkładką mogłabym sobie serwować codziennie na rozbudzenie. Niedaleko od granicy w Sudowej Wiszni zrobiliśmy przystanek. Można skorzystać z przyzwoitej toalety w Hotelu Miraż. Ceny noclegów 75-80 zł, w cenie doby hotelowej jest wliczone śniadanie. Mijamy Rudki, posiadłość Fredry. Ceny? 1,60-1,70 hrywny/1 zł. Czyli cenę należy mnożyć razy 0,6. -Alkohole są dość drogie. Są tak skandaliczne ceny, że nie sposób nie pić! -całkiem poważnie informuje nas przewodnik.
Przez 4 dni miałam okazję podziwiać przepiękne tereny Podola i Wołynia, miejsca wręcz kultowe. Zwiedziłam monumentalne twierdze południowej rubieży dawnej Rzeczpospolitej: Olesko, Krzemieniec, Zbaraż, Buczacz, Jazłowiec, Skałę Podolską, Podhorce, Kamieniec Podolski i Chocim. Ale największe wrażenie wywarło na mnie miejsce sanktuarium maryjnego- Ławry Poczajowskiej.
Będąc na Górze
Zamkowej w Krzemieńcu, mogliśmy podziwiać blask złotych kopuł Ławry
Poczajowskiej. Świecące kopuły mogą być drogowskazem do Poczajowa przy
dobrej widoczności, nawet z 20-
Ławra Uspienska w Poczajowie Krzemienieńskim to największy prawosławny monastyr na Wołyniu, a drugi po kijowskiej Ławrze Pieczerskiej na całej Ukrainie.
W miejscu tym mieli się osiedlić w niewielkich pieczarach mnisi prawosławni z Ławry Pieczerskiej w Kijowie, którzy uciekali przed najazdem Tatarów Batu-chana w 1240. Mnisi nazwali to miejsce Poczajowem, nawiązując do nazwy rzeki Poczajny, z nad której przybyli. Wg legendy na szczycie góry między Brodami a Krzemieńcem objawiła się Matka Boża w płonącym krzewie, pozostawiająca na skale ślad swojej stopy. Z odciśniętego śladu wytrysnęło źródełko uzdrawiającej wody. Stało się to początkiem cudów. Jednym z uznanych cudów była ekshumacja zwłok po 8 latach od śmierci Jowa Zalizo, przeora klasztoru. Okazało się, że ciało nie uległo rozkładowi. W 1658 roku kanonizowano Jowa Zalizo, a jego zwłoki umieszczone w srebrnym sarkofagu ufundowanym w 1849 r. przez hrabinę Annę Orłównę spoczywają w cerkwi jaskiniowej. Jednym z głośniejszych cudów poczajowskich była klęska sułtana Mehmeda IV, który w trakcie wyprawy na Podole przybył pod Poczajów, lecz mimo kilkudniowego oblężenia, nie udało mu się zdobyć klasztoru. Nad monasterem ukazała się bowiem MB w asyście orszaku aniołów, która odstraszyła wojska sułtana. Na pamiątkę tego zwycięstwa 5 sierpnia w Poczajowie obchodzone jest to święto bardzo uroczyście.
Podobno przywieziono tutaj obłąkaną kobietę, która podczas modlitwy przeraźliwie zaczęła krzyczeć. Po czym cudownie wyzdrowiała. Zanotowano to jako cud, mówiąc, że zły duch z niej uleciał.
Pod koniec XVI w. wybudowano tu pierwszą świątynię, jednak do dnia dzisiejszego nie przetrwała.
Wejście do soboru Św. Trójcy. Wewnątrz tłumy modlących się wiernych i wiele osób (kobiety, dzieci) śpiących na podłodze na rozpostartych kocach, derkach, materacach. Półmrok stwarza atmosferę tajemniczości. W soborze tym po mszy w niedzielę i święta odbywają się egzorcyzmy.
Najstarsze obiekty
pochodzą z XVII i XVIII w.
Jest to cerkiew pod
wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny zbudowana w stylu późnego
baroku przez architekta Gotfryda Hofmana. Jego wysokość sięga 56 m nad
ziemią.
Zbaraż Już trzeci dzień przemierzaliśmy szmat drogi na Podolu i Wołyniu. Jadąc do Zbaraża przegapiłam ważną dla mnie okolicę. Zdrzemnęłam się widocznie. W trakcie rozmowy z naszym przewodnikiem, panem Janem, wspinając się na górę, by zobaczyć zamek Zbaraskich, pochwaliłam się, że w tych okolicach, czyli w Kulikowie urodził się i mieszkał przez 3 lata mój ojciec Antoni Stankiewicz. „Właśnie przejeżdżaliśmy przez Kulików”- oświadczył mi pan Jan, dodając, że Kulików słynie z młynów, mąki i kulikowskiego pieczywa. Oj! Żeby tu był z nami na wycieczce mój tata. Z pewnością z rozrzewnieniem spoglądałby na piękne krajobrazy, przydrożne cerkwie, chałupy przysłonięte sadami. Miał zaledwie 3 latka, jak opuścił te tereny i z Rodziną przenieśli się do Żubraczego w Bieszczadach. Tato nie pamięta nic z tamtych czasów, jak zza mgły wyłania się jakiś duży, długi na biało malowany dom. Pamiętał natomiast rozświetlony Lwów. Jechali nocą, porą deszczową, a świecące linie tramwajowych torów nadawały miastu bajkowy urok. Być tak blisko i nie zrobić nawet zdjęcia na pamiątkę? Szkoda. Ale teraz, kiedy już mam rozeznanie w terenie, może wybiorę się na indywidualną wyprawę do Kulikowa- gdzie żyli moi dziadkowie i gdzie urodził się tata, do Radziechowa (ukr.РАДЕХІВ), gdzie dziadkowie brali ślub i koniecznie jeszcze raz do Poczajowa. Chciałabym zabrać ze sobą Rodziców, póki jeszcze żyją. Tylko, czy oni mają takie same marzenia?
Najważniejszym zabytkiem Zbaraża oprócz Kościoła Św. Antoniego jest siedziba rodu Zbaraskich, zamek wzniesiony w 1620-1631 przez Krzysztofa i Jerzego Zbarskich.
Książę Jeremi Wiśniowiecki bohatersko bronił Zbaraż przed wojskami Bohdana Chmielnickiego i jego sprzymierzeńca, chana Krymu Islama Gireja III, co przedstawił nam Sienkiewicz w „Ogniem i Mieczem”. Nieopodal zamku stał kiedyś pomnik Chmielnickiego. W 1898 roku zastąpiono go pomnikiem Adama Mickiewicza, ufundowanego w 100 rocznicę urodzin wieszcza. Pomnik stoi do dziś, mimo, że był dwukrotnie niszczony, raz w 1918 r i po raz drugi dwa lata później.
W Kościele widniej olbrzymi plakat informujący, że uczniowie klas wojskowych Zespołu Szkół nr 2 w Łańcucie realizują program ratowania zapomnianego polskiego cmentarza i innych polskich pamiątek w Zbarażu na Kresach.
Kapliczka Łemkowska
Krzemieniec
Zwiedzając Muzeum
Juliusza Słowackiego, jedyne w świecie muzeum wielkiego wieszcza narodu
polskiego, znajdujące się w Krzemieńcu,
miałam okazję być świadkiem rozmowy pewnej Polki z przewodniczką.
Ta Polka przyjechała do Krzemieńca w poszukiwaniu swoich przodków.
Liczyła na to, że w Muzeum znajdującym się w rodzinnym dworku
Januszewskich– dziadków Juliusza Słowackiego znajdzie dokumenty również
i jej przodków. Nazywa się również Januszewska, a jej babcia Januszewska
mieszkała kiedyś w Krzemieńcu.
Poradziłam jej, aby
skierowała swe kroki do polskiego księdza w Kościele Św. Stanisława. Tam
być może zachowały się księgi parafialne.
Wiadomo, że główną ozdoba kościoła jest pomnik Słowackiego,płaskorzeźba dłuta Wacława Szymanowskiego (tego samego, który stworzył pomnik Chopina w Warszawskich Łazienkach), ustawiona tu w r. 1909 dla uczczenia 100 rocznicy naszego wieszcza narodowego. Pomnik ten z marmuru i brązu, zajmujący tylną ścianę lewej nawy bocznej, należy do najwybitniejszych dzieł sztuki na Wołyniu. Na pomniku widnieje napis „...lecz zaklinam niech żywi nie tracą nadziei …”
Zwiedzając wcześniej kościół sfotografowałam organy nazywane wielkimi oszustami, bo mimo niepozornego wyglądu i bardzo niewielkiego zasięgu, pięknie grają. Kościół wzorowany na kościele św. Katarzyny w Petersburgu. Sam car Mikołaj I dał pozwolenie na budowę tego kościoła, sam zaproponował projekt swojego ulubionego kościoła św. Katarzyny w Petersburgu i sam dał pierwsze pieniądze na ten cel. Jadąc z pielgrzymką do Poczajowa, nocował w Krzemieńcu. Wykorzystali to Polacy, którzy mówiąc mu „Jesteś pielgrzymem, jesteś naszym ojcem”, wykorzystali jego dobroduszność. Szkoda, że nie mogłam dłużej rozmawiać z panią Januszewską, bowiem musiałam dołączyć do mojej grupy, by zobaczyć ruiny XIII/XIV w. zamku z kamienia wapiennego na Górze Zamkowej.
Pierwotny zamek książąt ruskich, wznoszący się na tym miejscu od niepamiętnych czasów był drewniany, a obecny murowany ze śladami gotyku wzniósł w początkach XV wieku w. ks. Witold, który tu więził Swidrygiełłę. Bona, jako starościna krzemieniecka, przebudowała go w stylu renesansowym. W r. 1648 Kozacy pod wodzą Krzywonosa zdobyli i zniszczyli zamek, który odtąd nie powstał już z ruiny. Ruiny te zwiedził w r. 1787 król Stanisław August.
Miejsce straceń tysięcy Żydów z okresu II Wojny Światowej na Górze Zamkowej w Krzemieńcu.
Pomnik Tarasa Szewczenki w miejscu, gdzie do niedawna stał pomnik Lenina przed Liceum Krzemienieckim.
Zbór luterański nieopodal kolegium pojezuickiego w Krzemieńcu na Wołyniu. 29 czerwca 2007 roku odwiedziliśmy Kościół p.w. Wniebowzięcia NMP w Buczaczu na Podolu, w którym przez wiele lat czynił posługę, jako proboszcz ks. Ludwik Rutyna. Spotkanie z księdzem było dla nas niesamowitym przeżyciem, gdyż ksiądz Ludwik z ogromną pasją opowiadał o kościele, o naszych rodakach tam mieszkających, o stosunkach polsko-ukraińskich. Ks. Ludwik Rutyna od 1992 roku całą energię poświęcił odbudowie świątyni, zniszczonej przez sowieckie władze po wojnie, kiedy to Polacy zostali wypędzeni w 1945 r. Kościół został wówczas zamknięty, przeznaczony na magazyn artykułów żelaznych. Ks. infułat Ludwik niezwykle barwnie opowiadał nam o fundatorze kościoła - Mikołaju Bazylim Potockim -bogatym, zmanierowanym prowadzącym skandalicznie grzeszne życie. Gdy nie chciano dać mu rozgrzeszenia za swoje grzechyy, zmieniał po prostu wiarę. Kiedy w końcu się opamiętał, w ramach skruchy wybudował 74 kościoły i kaplice, m. in. w Poczajowie, w Buczaczu. Z kościelnej krypty wyrzucono kości Potockich (obecnie pochowane są na miejscowym cmentarzu) i urządzono w niej kotłownię. W 1991 r. buczacka fara została przez władze wolnej Ukrainy oddana katolikom, głównie dzięki staraniom ks. infułata Ludwika Rutyny (urodzony w 1917r w Podzameczku k/ Buczacza, na tarnopolszczyźnie), po 1945 r. przebywał na Opolszczyźnie, by w 1992 r. powrócić w rodzinne strony). Zmarł 11 grudnia 2010 r. w wieku 93 lat. Na Wzgórzach Woroniaków miedzy Wołyniem i
Podolem znajduje się Góra Różańcowa (430 m) wraz z greckokatolickim
klasztorem dominikańskim. Obecnie trwają prace remontowe w kościele
należącym od 1997 roku do zgromadzenia zakonnego Studytów.
Współczesna zabudowa klasztorna oraz zewnętrzne fortyfikacje pochodzą już z XVIII wieku.
Podczas I wojny światowej pożar strawił
m.in. cenną bibliotekę klasztorną
Łącznie przez 5 dni życie straciło około
600 Polaków, w tym zakonnicy z klasztoru. Po wojnie władze radzieckie
utworzyły w klasztorze więzienie polityczne, następnie szpital dla
nerwowo chorych kobiet.
U podnóża góry miejscowość Podkamień z
sąsiadującą obok potężną 17 metrową skałą, zwaną Diabelskim Kamieniem,
owianą licznymi legendami. Diabelski Kamień od czasów pogańskich był
miejscem kultu. W XII wieku za czasów księstwa Halicko-Wołyńskiego na
skale wzniesiono obronny monastyr. Był jednym z wielu obiektów obronnych
na rubieżach księstwa. W pobliskich górach znajdują się liczne pieczary
i jaskinie, połączone ze sobą siecią podziemnych przejść, które w
różnych okresach historycznych stanowiły miejsce schronienia dla kozaków
przed tatarami, Turkami, ale także dla karpackich zbójników, dla mnichów
oraz miejscowej ludności. |
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Strona utworzona: 2007-08-30 Aktualizacja: 2011-03-26 |